atrakcyjna dla innych

Jak dobrze, że nie jestem samowystarczalna

1 sierpnia 2016

Pierwszy dzień na plaży: cisza i spokój – tego mi było trzeba. Patrzę w niebo i oddycham głęboko. Wtedy podchodzi do mnie Śmieszka i pyta: Mamo pożyczymy koło od tych dziewczynek? I pierwsza myśl: Kochanie, proszę nie! Mam wakacje, chcę odpocząć, chcę się zaszyć w swoim bezpiecznym świecie i tu trochę posiedzieć, a Ty mnie tu prosisz na dzień dobry o wychodzenie ze strefy komfortu…

-Mamusiu, no proszę.
– Nie, nie chcę, wstydzę się i nie mam teraz na to ochoty.

Tym razem sprawę załatwiła Natalka;) Gdy my ze Śmieszką dyskutowałyśmy, Ona poszła i po prostu sobie wzięła koło. Wtedy już nie pozostało mi nic innego, jak zapytać: Czy moje córki mogą sobie zobaczyć Wasze koło?

– Mamusiu, a pożyczymy jeszcze foremki? (zapomnieliśmy wziąć swoje)
– Nie Kochanie, już zobaczyłyście sobie koło, to wystarczy. Nie mam siły, nie chce mi się , proszę zrozum to.

Naprawdę mi się nie chciało. Naprawdę było to ostanie na co miałam ochotę, ale… zmieniło się to trzeciego dnia.

Trzeci dzień na plaży: cisza i spokój – tego mi było trzeba. Patrzę w niebo i oddycham głęboko. Wtedy przychodzi do mnie TA myśl: Dlaczego ja Śmieszce nie chciałam tego koła pożyczyć? Dlaczego wciąż mam w sobie taki opór? O jednej z takich sytuacji pisałam w tekście Mamo zapytamy?

Nagle dociera do mnie, że to NAPRAWDĘ jest CUDOWNE, że obok mnie jest drugi człowiek, który ma coś czego ja nie mam i jeśli go poproszę to może zechce się ze mną tym podzielić. W dzisiejszym świecie gdzie wszystko jest dostępne można ulec złudzeniu, że jestem niezależna, że mogę sobie sama kupić wszystko na co mam ochotę. Jednak ja nie chcę uczyć córek takiego postrzegania rzeczywistości.

I znalazłam na plaży odpowiedź na pytanie: Dlaczego mam w sobie taki opór przed pożyczaniem od osób, których nie znam? Gdy proszę kogoś o pomoc, gdy chcę pożyczyć jego rzecz to tak jakbym mówiła: potrzebuję Cię, nie jestem samowystarczalna, masz coś czego potrzebuję… A do tego wcale nie jest tak łatwo się przyznać. Jednak właśnie wtedy na plaży poczułam, że jestem gotowa odsłonić kolejną część siebie, że chcę przełamywać swoje lęki i uprzedzenia, bo dzięki temu zbliżam się do drugiego człowieka i siebie.

Tego dnia Śmieszka pływała na wielkim pompowanym delfinie i była bardzo szczęśliwa, że zgodziłam się go pożyczyć.

Zachęcam, przeczytaj także:

Brak komentarzy

Zostaw komentarz