Browsing Tag

wsparcie

atrakcyjna dla dzieci atrakcyjna dla innych atrakcyjna dla siebie

Mama sobie radzi – dziś praktycznie

28 lipca 2014

Ostatnio pisałam o samotności w rodzicielstwie, o momentach kiedy inni nie są w stanie nam pomóc i zrozumieć. Dziś kilka wskazówek, co może pomóc właśnie w takich trudniejszych momentach.

1. Oddychaj – to się moim zdaniem sprawdza zawsze. Kiedy bierzesz kilka spokojnych wdechów, dotleniasz się, Twój umysł zaczyna myśleć jaśniej, serce bije spokojniej… zaczynasz widzieć więcej. Dajesz sobie w ten sposób chwilę na ochłonięcie, nie podejmujesz gwałtownych decyzji. Czasem wystarczy trzy głębokie wdechy i reaguję zupełnie inaczej na daną sytuację.

2. Obserwuj siebie i swoje dziecko, bo nikt nie da Ci lepszej wskazówki niż Wy sami. Bardzo często gdy pojawia się sytuacja niepokojąca szukamy wszędzie, tylko nie w nas. A może warto zamiast czytać kolejną książkę o rodzicielstwie lub zadawać pytania na forach usiąść ze swoim dzieckiem i obserwować je. Sama zawsze gdy nie potrafię znaleźć rozwiązania w jakiejś sytuacji (niekoniecznie związanej z rodzicielstwem) obserwuję jeszcze uważniej Śmieszkę i bardzo często rozwiązanie po prostu przychodzi. Jeśli masz stały, głęboki kontakt ze swoim dzieckiem to nawet jeśli pojawia się coś niepokojącego dużo łatwiej jest znaleźć rozwiązanie, bo szukasz go u źródła.

3. Miej dystans do świata i ludzi, którzy nas otaczają. Pamiętaj, że ludzie, którzy oceniają Waszą sytuację, którzy próbują Wam pomóc mogą to zrobić tylko przez pryzmat swoich doświadczeń, nie są Tobą i nigdy nie będą, traktuj to, co mówią jako informację, wskazówkę, ale nie wyrocznię bądź zalecenia.

4. Zaufaj sobie i doświadczeniom, które do tej pory Cię spotkały. Wiara w siebie jako człowieka i jako matkę – ucz się tego codziennie. Skoro do tej pory sobie poradziłaś, dlaczego teraz miałoby być inaczej?Korzystaj z dotychczasowych doświadczeń.

Oczywiście te wskazówki są oparte na mojej własnej pracy ze sobą, ale może dla Ciebie także będą inspiracją, albo impulsem, aby znaleźć własne.

Czytaj dalej

atrakcyjna dla siebie

Dlaczego dbam o czas dla siebie?

17 lutego 2014

Uwielbiam spędzać czas ze Śmieszką. Uwielbiam spędzać czas bez Śmieszki. Czasem przekornie zastanawiam się, co lubię bardziej. Nie da się jednak udzielić na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Bowiem, abym w pełni cieszyła się czasem, który spędzam z córką, potrzebuję mieć możliwość naładowania akumulatorów bez Niej. Abym zaś potrafiła cieszyć się samotnością, potrzebuję spędzać z Nią wystarczająco dużo czasu.

Myślę, że każda kobieta ma swoje własne proporcje „razem i osobno”, w których czuje się dobrze. Dlatego jedne mamy wracają do pracy już po kilku miesiącach, a inne z żalem oddają dzieci do przedszkola, bo chciałyby jeszcze być z nimi cały czas.

Pamiętam jak, mniej więcej tydzień po porodzie, wyszłam na spacer. Pierwszy raz do ponad 9 miesięcy byłam sama ze sobą… Mój spacer trał 15 minut i oczywiście myślami byłam cały czas ze Śmieszką i M., ale sam fakt, że wyszłam i że byłam sama miał ogromne znaczenie. Szybko zaczęłam doceniać wartość czasu bez Śmieszki. Zrozumiałam, że nie ma nic złego w tym, że czasem jestem zmęczona Jej obecnością. Dałam sobie prawo do zadbania o inne aspekty mojego życia. Każdego dnia staram się mieć chwilę dla siebie, wyłącznie dla siebie i dbam o to bardzo stanowczo. Czasem kończy się na tym, że aby sobie tę chwilę dać, zamykam się z herbatą w łazience. Czy to żałosne? Nie, to szukanie rozwiązań wszędzie gdzie się da.

Mogę tylko próbować wyobrazić sobie jak trudno jest znaleźć czas dla siebie, jeśli ma się kilkoro dzieci, pracuje się na pełny etat, albo jest się samotnym rodzicem. Natomiast wierzę, że zamiast przez pryzmat „nie da się” można spojrzeć na to z punktu podnoszenia sobie poprzeczki. Może da się wygospodarować czas dla siebie raz w tygodniu, miesiącu? W każdym razie ja chcę wspierać każdą mamę, którą znam, aby swoje własne potrzeby stawiała na równi z potrzebami dzieci.

atrakcyjna dla siebie

Dlaczego zaczęłam pisać?

20 stycznia 2014

Nigdy nie lubiłam pisać. Do momentu rozpoczęcie studiów po prostu nie lubiłam, a jak zaczęłam studiować, znienawidziłam. Pisanie jakiejkolwiek pracy wywoływało we mnie stan przed depresyjny. Pamiętam długie godziny przed pustym ekranem komputera i ta nicość…

Na pierwszym roku, kiedy Profesor omawiał moją pracę, powiedział wprost: Nie powinna pani studiować Polonistyki. Studiowałam dalej, zazwyczaj zaliczając się do grona najlepszych studentów. Bardzo lubiłam swoje studia, tylko to pisanie prac…

 Dlatego często się zastanawiam skąd we mnie ta siła, aby pisać bloga. Sama decyzja to był wyczyn co najmniej na skalę przebiegnięcia maratonu. Początkowo pisałam anonimowo, żeby dać sobie furtkę odwrotu. Myślałam:  jak okaże się, że nikt nie chce czytać, to zawsze mogę powiedzieć, iż  to nie ja.

Pisanie nadal jest dla mnie bardzo cenną i trudną praktyką pracy nad sobą. Każdy kto mnie zna, wie, że uwielbiam mówić i jestem w tym całkiem dobra (Instytut Gallupa potwierdza:)). A pisanie wymaga wysiłku. Kiedy mówię, wszystko układa się samo, a gdy piszę to, to samo „wszystko” staje się nijakie, słowa płytkie, a zdania koślawe. Piszę jednak dalej i coś mnie bardzo mocno pcha w tym kierunku.

Jak zaczęły do mnie docierać pozytywne opinie o blogu, mówiłam: No co Ty, to jest słabe. Szybko się jednak z tego wyleczyłam. Dziś wiem, że to, co piszę nie jest słabe. Często jest niedopracowane stylistycznie i gramatycznie, wciąż brakuje przecinków. Jednak to są kwestie wtórne. Dzielę się z Wami tym, co dla mnie najcenniejsze. Zapraszam Was do naszego domu, opisuję relację z moją córką i mężem. To jest mój skarb, nie mam większego. I dzielę się nim z Wami.

Krąg Czytelników poszerza się regularnie, ale powoli. Jestem teraz na etapie zastanawiania się, jak docierać do szerszej grupy osób. Na początku postanowiłam, że przede wszystkim trzeba dobrze pisać, a reszta pójdzie sama. Dziś myślę, że może trzeba temu jakoś dodatkowo pomóc.

Stąd moja prośba do Ciebie. Jeśli kiedykolwiek czytając któryś z tekstów poczułaś (eś), że coś Ci dał, prześlij go dalej. Proszę poleć mojego bloga. Będę Ci za to bardzo wdzięczna. Dziękuję.

atrakcyjna dla siebie

Nie wiem, co z tym zrobić

11 listopada 2013

Od początku września przestałyśmy używać wózka i na spacery chodzimy wyłącznie w nosidle. Śmieszka niesiona przeze mnie wywołuje bardzo pozytywne reakcje, często ktoś się do nas uśmiecha i zaczyna z nami rozmawiać. Czasami zdarza się, że Panie, które nawiązują z nami rozmowę zaczynają dotykać Śmieszkę za nóżkę, rączkę – w zależności, co tam jej w danej chwili wystaje. Nie lubię tego, nie wiem czy Śmieszce to przeszkadza, na chwilę obecną nie reaguje na to niepokojąco, ale mnie się to po prostu nie podoba. To wkraczanie w osobistą strefę dziecka bez pytania. Trudno mi jest jednak w takiej sytuacji zareagować, powiedzieć: Przepraszam, czy może Jej Pani nie dotykać? Tym bardziej, że to są ułamki sekund… Zazwyczaj, gdy coś takiego się dzieje, po prostu instynktownie odsuwam się ze Śmieszką lub odwracam w taki sposób, aby zablokować do niej dostęp. Zazwyczaj wystarcza. Na razie…

Jakiś czas temu przeczytałam tekst, który z pewnością wyostrzył moją uważność na te sprawy.  Myślałam jednak wtedy o bliskich nam osobach: babciach, ciociach, bo wtedy nie przyszło mi do głowy, że obca kobieta, która zaczepia nas w kolejce będzie dotykać moją córkę.

I po prostu nie wiem, co z tym zrobić.

atrakcyjna dla innych

Warto prosić o pomoc

11 października 2013

Jak byłam w ciąży nikt nie ustępował mi miejsca w tramwaju; Zawsze sama wnoszę wózek, bo nikt nie chce mi pomóc; Dlaczego ludzie stają na miejscach przeznaczonych dla wózków? – czasami słyszę zdania tego typu od innych mam. I zawsze wtedy mam na myśli pytanie: Czy poprosiłaś, aby Ci ustąpił lub pomógł wnieść wózek? Okazuje się, bowiem że proszenie innych o pomoc jest czasem bardzo trudne.

Czytaj dalej

atrakcyjna dla dzieci

To niebezpieczne!

30 września 2013

Wielokrotnie przekonałam się, że kiedy dwie osoby wymawiają te same słowa to w rzeczywistości mogą mówić coś zupełnie innego. Żadne odkrycie, odwieczny problem naszych czasów: komunikacja. Także w rozmowach o rodzicielstwie często pojawiają się nieporozumienia, bo kiedy chodzi o tak ważny temat, jak wychowanie dziecka, czasem trudno się pogodzić, że ktoś myśli inaczej, i że ma do tego prawo. Uczę się tego i z pokorą znoszę każdy upadek, każdą niepotrzebną polemikę.

Kiedy Śmieszka pojawiła się na świecie postanowiliśmy z M., że zrobimy wszystko, aby dać jej możliwość poznawać świat z różnych perspektyw. Ponieważ dziecko uczy się wszystkimi zmysłami, to bardzo często jak już dotknie, zobaczy to potrzebuje także spróbować… I właśnie próbowanie nie wszystkim rodzicom się podoba. My postanowiliśmy, że Śmieszka może wziąć do buzi wszystko, oprócz tego…, co niebezpieczne. I tu się dopiero zaczyna, bo definicja tego, co jest niebezpieczne dla małego dziecka, może być bardzo szeroka. Dla nas niebezpieczne są noże, ale dla naszych mam właściwie wszystko… np. cząstka jabłka, papier, szyszka, smoczek, który upadł i nie został umyty i tym podobne trucizny, które tylko czekają, aby zrobić krzywdę naszej córeczce. Oczywiście trochę to przejaskrawiam, myślę, że teraz już się do wielu dziwnych widoków przyzwyczaiły i zazwyczaj nie krytykują tego, co robimy, czasem tylko kręcą głowami z niedowierzaniem.

Różnica pokoleń jest jednak czasem bardzo duża i tworzy pewnego rodzaju przepaść pomiędzy nami – rodzicami a dziadkami. Jest jednak niezwykle trwały most, który łączy te nasze dwa światy – miłość. W obliczu miłości, którą darzymy siebie nawzajem wszystkie różnice pokoleniowe stają się płynne. Zamiast dzielić łączą i pomagają nam uczyć się od siebie nawzajem.

atrakcyjna dla innych

Nie potrafię reagować

17 września 2013

Pisałam ostatnio o tym, że często obserwując innych rodziców warto wczuć się w ich sytuację i nie oceniać zbyt pochopnie. Są jednak takie zdarzenia, których nie można usprawiedliwiać i jest to zawsze, kiedy dziecku dzieje się krzywda… Na tegorocznych wakacjach przynajmniej pięć razy byłam świadkiem sytuacji, kiedy według mojej definicji krzywdy, miała ona miejsce. I co wtedy zrobiłam? Nic. Nie potrafiłam zareagować.

Czytaj dalej