coaching dla mam

Jestem skuteczna

To było rok temu w maju. Siedziałyśmy z moją przyjaciółką Agatą na balkonie i piłyśmy piwo grejpfrutowe. Śmieszka spała. M. był chyba w delegacji. Byłam wtedy w tak zwanym rozkroku. Wiele już w sobie przepracowałam, miałam wgląd w różne obszary mojego życia, ale ten zawodowy stał w miejscu. Wiedziałam, że chcę się zająć czymś innym, ale czym? Pustka… nie chciałam odpuścić

Jestem skuteczna Czytaj dalej

Nie jesteś moja

Długo nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli. Była dla mnie zbyt trudna. Tylko czasem jakiś głos z oddali mówił: Ona nie jest Twoja… Szczególnie w sytuacjach, gdy moje ego brało górę, gdy władczo i z głową podniesioną wysoko wymawiałam te słowa: „to moja córka”.   Powoli dojrzewam do tego, że nie jesteś moja. To

Nie jesteś moja Czytaj dalej

Mama sobie radzi – dziś praktycznie

Ostatnio pisałam o samotności w rodzicielstwie, o momentach kiedy inni nie są w stanie nam pomóc i zrozumieć. Dziś kilka wskazówek, co może pomóc właśnie w takich trudniejszych momentach. 1. Oddychaj – to się moim zdaniem sprawdza zawsze. Kiedy bierzesz kilka spokojnych wdechów, dotleniasz się, Twój umysł zaczyna myśleć jaśniej, serce bije spokojniej… zaczynasz widzieć

Mama sobie radzi – dziś praktycznie Czytaj dalej

O samotności w rodzicielstwie

Z mojej perspektywy przychodzi taki moment kiedy czujesz się w swoim rodzicielstwie bardzo samotnie. Piszę o tym bez kategoryzowania tego stanu jako dobry, czy zły. On po prostu jest. I dziś będzie o tym. Zacznę od porównywania, bo z niego moim zdaniem często ta samotność wynika. Z jednej strony lubimy być oryginalni, wyróżniać się czymś

O samotności w rodzicielstwie Czytaj dalej

Lekcja o zaufaniu

Właśnie skończyłyśmy ze Śmieszką wieczorną zabawę: Ona stała na podwyższeniu łóżka, rzucała się przed siebie, a ja Ją łapałam i znowu… Przypomniałam sobie, że sama kilka razy na różnych szkoleniach brałam udział w podobnej zabawie, ćwiczeniu uczącym zaufania, gdy jedna osoba ma złapać drugą.  I pamiętam pewien niepokój, który mi za każdym razem towarzyszył i

Lekcja o zaufaniu Czytaj dalej

Prawo własności:)

Dziś pierwszy raz usłyszałam z ust Śmieszki bardzo wyraźne i świadome: „Moje!”. Gotowałam obiad, a Ona pokazała na krzesełko i powiedziała: „To je moje”. Później powtórzyła to jeszcze kilka razy pokazując na inne przedmioty. Od razu przypomniałam sobie tekst Agnieszki Stein o tymże tytule (http://agnieszkastein.pl/o-dzieleniu-sie/). Uznałam to za dobry znak, aby o tej kwestii napisać.

Prawo własności:) Czytaj dalej

Scroll to Top