Jak efektywnie korzystać z ważnych doświadczeń?

Dziś o tym jak w praktyce korzystam z tzw. trudnych doświadczeń, które mnie spotkają. Mam nadzieję, że wpisy tego typu pozwolą Ci lepiej zrozumieć specyfikę pracy ze mną.

Jest ósma rano stoję na peronie i czekam na pociąg do Krakowa. Natalka w nosidle wtula twarz w mój szalik. Jest zimno – 14 stopni. Pociągu nie widać, choć minęła już godzina odjazdu. Schodzę do podziemi, aby się ogrzać. Mijają kolejne minuty, zniecierpliwiona wchodzę jeszcze raz na peron. Czy tamten pociąg jedzie do Warszawy? – pytam stojącego mężczyznę i pokazuję w stronę sąsiedniego peronu. Nie wiem, ale wydaje mi się, że do Warszawy jadą w drugą stronę… To może być nasz pociąg, wygląda wyjątkowo znajomo… Biegniemy tak szybko jak się da… ale gdy wpadamy na peron pociąg rusza. Widzę tylko tabliczkę LUBLIN – KRAKÓW PŁASZÓW… Kobieta, która przed chwilą z niego wysiadła mówi: Już za późno, ruszył… ale ja biegnę. Mija mnie ostatni wagon, w nim konduktor… i słyszę „Zatrzymać pociąg”. No tego jeszcze nie było: Natalka zatrzymałyśmy pociąg:))) Wsiadam zdyszana, tłumaczę, że nie było żadnej informacji… chcę mi się płakać z emocji. To było bardzo ważne, abyśmy jechały tym pociągiem, zmiana naszych planów wiązałaby się ze zmianą planów, co najmniej kilku osób.

No, ale jedziemy.

Dlaczego Wam o tym piszę? Otóż gdy chcesz schudnąć łatwo sprawdzić efekty. Wchodzisz na wagę: zapisujesz wynik, po miesiącu sprawdzasz czy zakładany cel został osiągnięty. A jak zmierzyć efekty pracy wewnętrznej? Mamom, które ze mnę pracują proponuję kilka sposobów. Sama również analizuje to, co się dzieje ze mną. Na podstawie tego zdarzenia chcę wam pokazać jak korzystam z doświadczeń, które mnie spotykają.

Mocno wierzę, że wszystko, co przytrafia mi się w życiu ma jakiś cel. Nie wartościuję zdarzeń na dobre i złe, tylko staram się z nich wyciągnąć lekcję. Jeśli przydarza mi się coś, co mnie porusza, odsuwam się od tego jak najdalej, patrzę jeszcze raz i wyciągam wnioski. Jak to robię?

Wracam do tu i teraz
Zdarzyło się coś, co mną poruszyło. Były we mnie różne emocje: najpierw dezorientacja, później złość, strach, ulga… Najważniejsze to je wyciszyć, uspokoić: silne emocje sporo kosztują. Wracam do tu i teraz: jadę pociągiem i to jest najważniejsze. Po drugie ważne jest, aby zostać w tym miejscu gdzie się jest, a umysł tego nie lubi, ma ochotę albo wrócić do przeszłości, albo wybiegać w przyszłość. A przecież mogłam się spóźnić! A co byłoby gdybym weszła na peron kilka sekund później? O tak! Lubimy to, nasze ego także. Jednak po co tracić energię na gdybanie?

Dziękuje
Dziękuję za swoją uważność, za konduktora, który zatrzymał pociąg, choć wcale nie musiał, za to, że jadę… i kilka innych kwestii – każdy powód do wdzięczności warto wykorzystać.

Nie karmię się tym doświadczeniem
Oczywiście jest pokusa, aby opowiedzieć o tym, co się zdarzyło innym. Podzielić się z nimi, zrzucić z siebie te emocje, ponarzekać. Ach jaki to cudny temat do rozmowy z sąsiadami w pociągu, do zagajenia rozmowy… Telefon do przyjaciela, znajomego, mamy, siostry, męża, brata męża… Nie warto tego robić, to również marnowanie czasu i odwracanie głowy od tego, co ważne. Mam taką zasadę, że o jednym zdarzeniu, które jest dla mnie ważne opowiadam maksymalnie trzem osobom. Jaki jest sens mówienia o tym samym dziesięciu osobom?

Czytam znaki
Oczywiście można żyć w tu i teraz na luzaka. Coś się wydarzyło – ach przecież tak miało być. Spóźniłam się – ach tak miało być! Zaspałam po raz piąty w tym tygodniu – ach tak miało być! No nie do końca o to chodzi. Co się stało to się nie odstanie, ale wydarzyło się po coś. Teraz pora wyciągnąć wnioski i znaleźć to „coś”. Dlaczego mnie to spotkało? Jaka z tego płynie lekcja? Na jakie obszary mojego życia się przekłada? Nad czym obecnie pracuję? Co mogę zrobić, aby w przyszłości mnie to nie spotkało?

Rozkodowuję rzeczywistość
Dlaczego prawie spóźniłam się na pociąg? Ponieważ nie dotarła do mnie informacja, że odjeżdża z innego peronu. To ważne, bo mogłam zaspać, stać w korku… ale ja byłam przed czasem na miejscu. Całe zajście miało miejsce ponieważ nie dotarła do mnie informacja o zmianie peronu. To już nie jest ważne czy ja tego nie usłyszałam, czy nikt tego nie powiedział. Nastąpiło zakłócenie komunikacyjne. Dlatego pytam siebie: w jakich obszarach obecnie najmocniej komunikuję się z innymi? Czy mam problemy z zakomunikowaniem czegoś? Co dla mnie oznacza skuteczna komunikacja? I wiele innych – jechałam trzy godziny więc miałam trochę czasu na myślenie.

Korzystam z doświadczenia- szczególnie w tym dniu
Jeśli wydarzy się coś, co mną porusza staram się z tego doświadczenia korzystać szczególnie danego dnia. Czyli jeśli np. wieczorem jestem umówiona na spotkanie to upewniam się, czy dobrze zapamiętałam godzinę. Mam oczy i uszy otwarte szczególnie w obszarze komunikacji. To trochę tak jakby każdego dnia dawać sobie takie prezent, zadanie na dziś.

Ćwiczenie dla Ciebie:

Proszę kiedy w najbliższym czasie spotka Cię coś, o czym pomyślisz: O nie! Co za pech! Jakie nieszczęście… spróbuj się zatrzymać i wykonać następujące ćwiczenie:

  1. Wróć do Tu i Teraz – wycisz emocje, zrób kilka głębokich wdechów, złap dystans.
  2. Podziękuję za to, że Cię to spotkało – właśnie dałaś sobie cenną lekcję i teraz masz możliwość ją wykorzystać.
  3. Nie karm się tym doświadczeniem, naprawdę nie musisz o nim opowiadać całemu światu. Ewentualnie podziel się z najbliższymi.
  4. Spróbuj zastanowić się na jaki obszar Twojego życia się to przekłada: W czym może Ci pomóc? Przed czym ustrzec? Na co ma wpływ?
  5. Wyostrz uważność w tym obszarze danego dnia.
Chcesz nauczyć się głębiej patrzeć na otaczającą Cię rzeczywistość? Zapraszam do współpracy:) Szczegóły znajdziesz TU.
Być może potrzebujesz jednorazowej pomocy w zrozumieniu jakiegoś ważnego dla Ciebie zdarzenia? Zapraszam TU.

Życzę Ci miłego dnia! Emilia

1 thought on “Jak efektywnie korzystać z ważnych doświadczeń?”

  1. Podziwiam, że gdybanie wzięło Cię jak już znalazłaś miejsce i usiadłaś i zaczęłaś się wyciszać. Ja bym zaczęła gdybać już w fazie biegnięcia do pociągu 😀 tak bardzo mam to we krwi: „a mogłam…, a co będzie…, a jeśli nie zdążę…, czy nie wpadnę pod pociąg”

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry