Stoję w kuchni i zmywam naczynia. Śmieszka bawi się z tatą na balkonie. W pewnym momencie wchodzą do salonu a Ona ni stąd ni zowąd mówi MA-MA. Patrzymy na siebie, cisza.
-Kochanie Śmieszka powiedziała „ma-ma”
-Hm… no tak.
-Śmieszko powiedziałaś MA-MA.
To słowo, na które z pewnością czeka większość mam. Ja po praz pierwszy usłyszałam je miesiąc temu. Choć bardzo na nie czekałam, to nie miało ono dla mnie zbyt dużego znaczenia. Na myśl o nim nie mam motylków w brzuchu, nie czuję jak rosnę. Inaczej je sobie wyobrażałam, przeceniałam emocje, które mogą się we mnie pojawić.
Czasem za bardzo czekamy na „Coś”, co ma się wydarzyć, a przez to omija nas tak wiele istotnych rzeczy. Przecież cuda zdarzają się każdego dnia, wystarczy uważnie patrzeć.
Być może Twoje pierwsze „mama” było dla Was niezwykłym przeżyciem. Może dopiero będzie – i tego Ci życzę z całego serca. Chodzi tylko o to, że czasem za bardzo przeceniamy coś, na co czekamy i później, kiedy już to się wydarza czujemy rozczarowanie. Nie samym wydarzeniem, ale tym, że było w nas zbyt mało emocji.
Cuda są wokół nas, wydarzają się nieustannie, niestety tak wiele z nich nam umyka. Śmieszka sprawia, że widzę je każdego dnia. Im mniej się napinam i im mniej oczekuję, tym więcej ich dostrzegam. Pierwszy uśmiech, obrót, świadome spojrzenie w lustro – to przyszło tak niespodziewanie i było piękne. Nawet teraz, kiedy to piszę uśmiecham się do siebie samej.
A Ciebie, co zwykłego – niezwykłego ostatnio zachwyciło?
Ja wciaz czekam na moje krolewny, ale nigdy nie zapomne pierwszej czkawki ! Ledwo czulam ruchy, a tu nagle rytmiczne stukanie po kremie z pomidorów 😉 calej reszty juz nie moge sie doczekac !!
Brzuszkowa czkawka jest cudowna – również jej doświadczyłam. Nigdy wcześniej nie pomyślałam, że coś takiego może dawać tyle radości:)