autoresponder system powered by FreshMail
Browsing Tag

różności

atrakcyjna dla dzieci

Dlaczego moje dzieci chodzą boso?*

Wrzesień 21, 2016

Jak tylko na zewnątrz robi się cieplej Śmieszka zaczyna chodzić boso. Po prostu przychodzi ten dzień gdy pyta: czy mogę zdjąć buty? W tym roku zapytała na początku marca. Zgodziłam się bez chwili wahania – dlaczego?

Ponieważ chodzenie boso to dla mnie coś więcej niż danie dziecku przestrzeni do samodecydowania o swoim ciele. Dla mnie to kontakt z Matką Ziemią, to jedna z naturalnych możliwości kontaktu z ziemią, piachem, trawą – a do niedawna tak mało tego mieliśmy w mieście (teraz mieszkamy na wsi, więc jest inaczej). To moja przemyślana decyzja i biorę na siebie jej ewentualne konsekwencje np. wejście w kupę czy szkło. Dla mnie dużo więcej jest korzyści niż zagrożeń.

Czytaj dalej

atrakcyjna dla dzieci

Tu kiedyś było czysto:)

Maj 14, 2014

    Pamiętam moment kiedy pierwszy raz weszłam do naszego mieszkania. Są takie momenty gdy się „wie” i to był jeden z nich. To, że kupimy właśnie to mieszkanie nie ulegało żadnym wątpliwościom. Powiedzieliśmy deweloperowi, że się zastanowimy i wrócimy za tydzień aby wpłacić zaliczkę. Nie wytrzymaliśmy. Posiedzieliśmy w aucie 5 minut i poszliśmy podpisać umowę przedwstępną.

   A później było planowanie, wykańczanie, urządzanie… Wkładaliśmy w to całe serce. Niesamowitą pomocą była Asia, która pomogła nam je zaprojektować. Przy tej okazji polecam Jej stronę i książki www.czterolistnadziewczyna.pl :). W momencie, gdy w mieszkaniu była tylko podłoga ja już wiedziałam jakie chcę lampy, jaki dywanik, gdzie obrazek… I stopniowo, stopniowo wszystko nabierało charakteru. Każda rzecz miała swoje miejsce, każda była dopasowana… Było tak jasno, tak przejrzysto… bo sprzątałam nadzwyczaj często;)

Czytaj dalej

atrakcyjna dla innych atrakcyjna dla siebie

A co u Was?

Maj 7, 2014

Kochani,

mało ostatnio piszę ponieważ jesteśmy na wsi u mojej mamy. Nasz plan dnia wygląda mniej więcej tak: 8 rano – wyjście na pole, 8 wieczorem – powrót z pola i coś tam pomiędzy:). Oddychamy prawdziwym powietrzem, spędzamy czas z kurami, krową, małymi pieskami i kotkami, siejemy warzywa, cieszymy się sobą – taka tam nasza codzienność.  Dlatego czasu na siedzenie przy komputerze jest naprawdę niewiele, a ten co mam wykorzystuję na pracę przy nowym Projekcie, który uruchamiamy wspólnie z M. Już niebawem się nim pochwalimy.

Czytaj dalej

atrakcyjna dla innych atrakcyjna dla siebie

Wyłącz telewizor – włącz świadomość

Marzec 31, 2014

Kiedyś oglądałam wszystkie seriale. Wszystkie. Żeby Wam uświadomić skalę mojego uzależnienia wymienię nazwy niektórych z nich: Klan, Barwy Szczęścia, Rodzinka, Magda M., Agata, Przepis na Życie, Na wspólnej., M jak Miłość, Życie jest piękne… i inne. Brakuje jeszcze z dwudziestu tytułów. Z nałogu leczyłam się stopniowo. Najpierw ograniczyłam ich liczbę do dwóch (no dobra nie tak stopniowo:)). Jeden się skończył, a później przyszły wakacje i drugi również przestał być emitowany. Po wakacjach nie wróciłam. Dziś tylko jak jestem u rodziców to czasem z mamą oglądam „M jak Miłość” i dopytuję, co tam słychać u Mostowiaków – toż to prawie rodzina. Przyznanie się publicznie, że oglądałam seriale, uważam za namacalny dowód iż dystans do siebie, którym  zawsze tak się chwaliłam rzeczywiście istnieje:).

 Kolejnym elementem utraty kontaktu ze światem była rezygnacja z czytania portali plotkarskich. Poszło całkiem, całkiem. Pewnego dnia w jakimś kontekście przyszła do mnie informacja, że Anna Mucha jest w drugiej ciąży. I ja o tym nie słyszałam? – pomyślałam  i wróciłam do swoich zajęć. Pogodziłam się z tym, że nie wiem kto jest dobrze, a kto źle ubrany. Która aktorka schudła, a która przytyła. Kto się rozwodzi, a kto bierze ślub. Pamiętam jak kiedyś zachwycałam się, że Paweł Małaszyński będzie ambasadorem AKADEMII PRZYSZŁOŚCI i opowiadałam o tym przyjaciółce ze studiów, a Ona mnie pytała kto to jest Paweł Małaszyński? Ostatnio Ona opowiada mi o pewnej modelce, a ja się pytam: kto to jest? I tak to się rolę odwróciły. Uściski dla Kamili. Sprawdzam, czy czytasz;)

 Następny krok (choć one właściwie wszystkie działy się w tym samym czasie – po narodzinach Śmieszki rzecz jasna:)) to zaprzestanie oglądania telewizji w ogóle. Często się śmieję, że kiedyś mówiłam, że oglądam mało telewizji, ale z perspektywy czasu to widzę, że bardzo dużo oglądałam. Teraz dopiero mogę powiedzieć, że tego nie robię. Szczególnie cenne okazało się wyeliminowanie wszelakich programów informacyjnych.

 Ogólnie zaprzestałam przeglądać wszelkie portale informacyjne. Gdyby nie M., który przynosi mi najważniejsze informacje ze świata, to chyba naprawdę straciłabym kontakt z rzeczywistością.

 Był także czas kiedy nie posiadałam konta na FB. Zresztą właściwie pisanie bloga mnie tam znowu zaprowadziło. I to jest właściwie (oprócz męża i znajomych) jedyny łącznik ze światem. Cóż w pewien sposób wykorzystuję moich znajomych, którzy nadal czytają i wklejają tam wartościowe teksty i ważne informacje. Dziękuję Wam za to.

 Miało być trochę ironicznie, trochę śmiesznie. Nie wiem jak wyszło. Czasem zastanawiam się poważnie jak długo tak się da? Czy to nie jest ignorancja? Nie wiem, ale dzięki temu zrobiłam w moim wewnętrznym świecie takie wietrzenie magazynów, że przestrzeń, którą teraz mam jest dla mnie tak cenna,  że nie czuję potrzeby znowu jej zagracać. Zobaczymy, co będzie dalej.

atrakcyjna dla dzieci atrakcyjna dla innych atrakcyjna dla siebie

Poproszę 10 dag PRAWDZIWEJ szynki dla dziecka…

Marzec 24, 2014

Zdrowszym jedzeniem zaczęłam się interesować jak w moim brzuchu zamieszkała Śmieszka. Wcześniej głównie interesowałam się tym, ile ma kalorii:). A wracając do ciąży ponieważ wiedziałam, że suszone owoce są zdrowsze niż słodycze to jadłam je całymi garściami. Nie doczytałam jednak, że zdrowe są, ale tylko te niesiarkowane, a takich w zwykłym supermarkecie ze świecą szukać… Tak też zaczęła się nasza długa droga ku świadomemu odżywianiu…

Czytaj dalej

atrakcyjna dla siebie

Każdy ma swoją drogę

Marzec 3, 2014

Jakiś czas temu miałam bardzo nieprzyjemne, choć cenne, doświadczenie. Wsiadłam do tramwaju. Po chwili podeszła do mnie kobieta i pyta, czy wiem o której odjeżdża (był to przystanek końcowy). Odpowiedziałam Jej, że nie wiem, ale jak chce to może wysiąść i sprawdzić. Ja w tym czasie przytrzymam drzwi. Kiedy Ona wyszła, pomimo tego, że trzymałam przycisk, kierowca zamknął drzwi i odjechał. Stałam jak wryta i patrzyłam za siebie. Nie mogłam nic zrobić. Patrzyłam na machającą kobietę, która po chwili zniknęła z mojego widzenia… Miałam ochotę wysiąść przystanek dalej i pobiec do Niej, aby Ją przeprosić, ale przecież to nie zmieniłoby niczego w Jej sytuacji. Tramwaj, którym chciała jechać nie wróci.

 Wzięłam więc tę lekcję i zastanawiam się jaką to ma wartość? Czego mogę się z tego nauczyć? Morał jest krótki: Najlepsze, co mogę zrobić dla innych to po prostu zaufać, że znajdują się w miejscu, w którym powinni być. I że choć ja uważam, że mogli by być już dużo dalej, bo mają ku temu nieskończoną ilość możliwości. To tylko oni mogą zdecydować kiedy ruszą dalej. Każdy z nas jest odpowiedzialny jedynie za własne życie. Zaproponowałam tej kobiecie pomoc, która (mimo moich najszczerszych chęci) okazała się niedźwiedzią przysługą, jednak to Ona podjęła decyzję, że chce mi zaufać i tylko Ona wie, dlaczego tego potrzebowała. Jednak prawda jest też taka, że Pani zadała mi konkretne pytanie, a ja jak to czasem ja, chciałam dla niej zrobić „coś więcej”. I z tego mojego chcenia wynika morał drugi: Zazwyczaj warto udzielać takiej pomocy, o jaką dana osoba prosi. A jak nie prosi, to na siłę tego nie robić, bo na pewno Jej nie pomogę, a mogę tylko zaszkodzić.

 Morał – morałem, lekcja – lekcją, a ja dalej jak sobie przypomnę jak Jej sylwetka się oddala i znika za zakrętem to w myślach pojawia się takie szczere… ała, przecież ja naprawdę chciałam dobrze!

atrakcyjna dla siebie

Przy drugim dziecku starasz się mniej…

Styczeń 27, 2014

Kiedy ostatnio opowiadałam mojej koleżance o różnych dylematach rodzicielskich, jakie nam teraz towarzyszą, usłyszałam: Wiesz, przy drugim dziecku to chyba mniej się człowiek stara… Zdziwiło mnie to, co powiedziała i poprosiłam żeby wyjaśniła.  Kontynuowała zatem: Przy pierwszym dziecku wszystkim się przejmujesz: kiedy przestać Je karmić, kiedy zacznie korzystać z nocnika, będzie przesypiać noce, jeść sztućcami itp. A przy drugim przejmujesz się mniej, bo wiesz, że i tak to się w końcu stanie. Odpowiedziałam Jej więc, że ja robię wszystko, aby się starać mniej już przy pierwszym dziecku:). Bo dla mnie to „staranie” to nic innego jak zbytnie przejmowanie się kwestiami, na które nie mamy wpływu lub mamy, ale znikomy. A ostatnio wyjątkowo często doświadczam, że jedyne na, co mogę mieć wpływ, to na siebie samą…

atrakcyjna dla siebie

WOW na dziś:)

Styczeń 24, 2014

Siadłam do komputera i poczułam potrzebę, aby podzielić się z Wami moim dzisiejszym odkryciem z kategorii WOW. Otóż wracając ze spotkania czekałam na tramwaj i postanowiłam zająć myśli czymś przyjemnym. Wpadłam na pomysł, że zastanowię się, o co poprosiłabym Złotą Rybkę, gdyby akurat przejeżdżała na sankach i miała ochotę spełnić jakieś moje życzenie.

 Zajęcie było bardzo przyjemne i od razu zrobiło mi się cieplej. W pewnym momencie – życzeń było zdecydowanie więcej niż 3 – wypowiedziałam w myślach: No i chciałabym, aby moje ciało zmniejszyło się jeszcze o 5 kilogramów…  – Standard i tak sukces, że nie pojawiło się to jako pierwsze życzenie:). Kiedy jednak je wypowiedziałam uświadomiłam sobie, że ja wcale nie chcę schudnąć! Naprawdę nie chcę. Oczywiście, nie pogniewam się, jak mi się coś tu i ówdzie zmniejszy, ale nie jest to ani moim celem, ani tym bardziej marzeniem. I to jest właśnie to moje WOW na dziś.

 Możecie zapytać: No dobrze, tylko jak to się ma do Twojej relacji ze Śmieszką? Otóż moim zdaniem ma i to bardzo. To ja, jako matka uczę Ją miłości do swego ciała. A ta nauka (owocna) może wypłynąć tylko z mojej osobistej praktyki. Codziennie rano obie stajemy przed lustrem. Ona patrzy na mnie i widzi moje zadowolone oczy. Widzi mamę, która patrzy na siebie z przyjemnością. Przyjmuje więc, że taki sposób patrzenia na siebie jest naturalny.

 Śmieszka była, moim zdaniem, pulchnym niemowlaczkiem. To nie był przypadek, to była kolejna lekcja dla mnie. Wyzbywałam się oczekiwań i wyobrażeń o Niej i wraz z tym zmieniało się Jej ciałko. A raczej moje myślenie o nim. Dziś, kiedy mam za sobą długą drogę pragnę o tym pisać, bo wiem, że często właśnie na poziomie braku akceptacji ciała, manifestują się inne, dużo ważniejsze problemy, które warto rozwiązać. U mnie tak było, ale wolałam się łudzić, że jak schudnę 10 kilogramów to one się same rozwiążą.

WIEŚCI Z LASU

Wieści z Lasu specjalnie dla Ciebie:) Co tydzień garść inspiracji, filozoficznych przemyśleń i sposobów jak poprzez kontakt z Naturą odzyskiwać wewnętrzny spokój.

autoresponder system powered by FreshMail