Kosmitka
Śmieszka ma niezwykłe włosy. Kiedy się urodziła były kruczoczarne, ale szybko zaczęły zmieniać barwę na ciemnobrązowe – oczywiście po tacie.
Śmieszka ma niezwykłe włosy. Kiedy się urodziła były kruczoczarne, ale szybko zaczęły zmieniać barwę na ciemnobrązowe – oczywiście po tacie.
Mało ostatnio piszę. Wiem. Wynika to z kilku powodów, którymi chciałabym się z Wami podzielić: Czas był taki, jaki był – świąteczny przede wszystkim. Dla naszej rodziny był to wyjątkowo długi okres świętowania, lenistwa, bycia blisko siebie i ze sobą. W takich momentach miałam wrażenie, że każde włączenie komputera oddala mnie od rodziny, a bardzo
Psychologowie i lekarze podkreślają jak ważny jest pierwszy rok życia dla rozwoju każdego człowieka. Rozmawiając z rodzicami słyszę na ten temat różne zdania. Jedni podkreślają, że pierwsze lata to niezwykła i niepowtarzalna szansa, aby naładować dziecko tym, co najlepsze na całe dalsze życie. Inni uważają, że przywiązuje się do tego zbyt dużą rolę, bo przecież
Nie pamiętam swojego pierwszego spojrzenia w lustro po narodzinach Śmieszki. Wiem tylko, że przez pierwsze trzy dni, które spędzałyśmy w szpitalu raczej lustra unikałam. Pamiętam jednak taki wieczór, kiedy stanęłam przed lustrem, spojrzałam na swoje ciało i poczułam wdzięczność. Poczułam to całą sobą. Uśmiechałam się do każdego kawałka mojego (nie)doskonałego ciała, którego przez większość życia
Gdyby kilka tygodni temu ktoś zapytał mnie, co chcemy powiedzieć Śmieszce o Świętym Mikołaju, bez wahania odpowiedziałabym: Prawdę! Jeśli zapytałby mnie dzisiaj, odpowiedziałabym tym samym słowem, ale moja prawda brzmi zupełnie inaczej. W ostatnim czasie intensywnie jej poszukiwałam, a pomógł mi w tym mój komputer, który przestał działać, abym lepiej mogła się skupić, na widocznie,
Kiedy patrzę na Śmieszkę, która próbuje samodzielnie ubierać skarpetki lub czapkę, kiedy bierze grzebyk i czesze sobie włosy, gdy ubrana biegnie przed lustro, aby się przejrzeć, gdy biega na palcach, lub próbuje sama jeść widelcem. Za każdym razem jak bumerang wraca do mnie: Jak to już? Teraz? To się dzieje za szybko! Mam wrażenie, że
Dwie studentki stomatologii rozmawiają ze sobą w tramwaju. Wymieniają się swoimi uwagami odnośnie tego, czy dentysta to lekarz. Dyskutują, narzekają, dyskutują, narzekają… i w końcu jedna dochodzi wniosku: – Gdybym chciała zostać lekarzem to poszłabym na medycynę… – No, ja też – dodaje druga. Choć tak naprawdę to ja w ogóle nie chciałam iść na
Obudziłyśmy się o zwykłej porze. Poleżałyśmy jeszcze trochę w łóżku, spokojnie, leniwie, normalnie, tak jakby to był zwykły dzień… ale przecież obie wiedziałyśmy, że nie jest. Kilkanaście minut później wyjrzałyśmy przez okno… i Śmieszka pierwszy raz świadomie zobaczyła śnieg… taki malutki, ledwo widoczny, rozpływający się w powietrzu, ale jednak śnieg. Pomyślałam: no tak normalne, to
„Rodzicielstwo nie jest trudne, a problemy nie muszą rosnąć razem z dziećmi, wszystko zależy od nas.” Tym zdaniem chciałam zacząć jeden z postów już dawno temu. Wciąż jednak to odkładałam, nie potrafiłam dobrać słów i napisać o tym, co na poziomie nie tylko intuicji, ale także świadomości mam już dosyć dobrze przepracowane. Napisałam je dzisiaj
To tylko taka nie-rozmowa z nie-mną o nie-mojej córce A może lepiej byłoby inaczej Ją wychowywać, tak powiedzmy bardziej tradycyjnie? Przede wszystkim trzeba było Ją nauczyć zasypiać o normalnej godzinie. Sama kiedyś mówiłam, że dobranocka nie bez powodu jest o 19. Przecież da się dziecko nauczyć usypiać, podobno już trzy miesięczne można trenować w samodzielnym
Uwielbiam czas, kiedy mamy gości. Z różnych powodów, ale przede wszystkim dlatego, że mogę wtedy obserwować Śmieszkę jak zachowuje się wśród innych. Po kilku ostatnich odwiedzinach mam następujące obserwacje. Po pierwsze na początku Śmieszka bardzo się spina. Kiedy trzymam ją na rękach czuję, jak cała przylega do mnie swoim ciałem, zaciskając nóżki. I tak przylepiona